O kalibrze 8900 i testach którym jest poddawany pisałem więcej przy okazji recenzji modelu Globemaster (zachęcam do lektury TUTAJ). Przypomnę tylko, że dzięki wykorzystaniu dwóch szeregowo połączonych bębnów sprężyny zapewnia 60 godzin rezerwy chodu, co stanowi przyzwoity wynik i pozwala - oczywiście jeśli wcześniej odpowiednio go 'naładujemy' - przeleżeć zegarkowi np. Polerowana koperta (niestety łatwo się rysuje) o kształcie poduszeczki, koronka w kształcie diamentu sygnowana logo OP, prosta, czytelna tarcza z charakterystycznymi indeksami, sekundnikiem na godz. 9 i strukturą kanapki... Do tego przeszklony dekiel i widoczny za nim mechanizm in-house. Czego chcieć więcej? Uważam, że powierzchnia powinna być wykończona nieco staranniej choć uczciwie trzeba dodać, iż taka sytuacja nie musi odnosić się do każdego egzemplarza, ale może występować sporadycznie. Uroku nowej wersji z pewnością dodaje szlif słoneczny, którym udekorowano tarczę. Ta ma lekko szarawy kolor i w zestawieniu ze stalową kopertą wieje trochę nudą. Bardzo doceniam odwrót od koncepcji tworzenia zegarków wielkości krążka hokejowego na rzecz powrotu do rozsądnego minimalizmu, który klasyce przystoi zdecydowanie bardziej. 42 mm QdB pewnie lepiej nawiązuje do DNA zegarków kieszonkowych – ale że nie DNA zapinamy na nadgarstek, mniejsza wersja ma swoje absolutne uzasadnienie. Pierwsza myśl, jaka przyszła mi do głowy po otworzeniu pudełka, to pokaźny rozmiar. Koperta mierzy 44 x 46 mm, co przy takiej, a nie innej formie daje zegarek duży, wizualnie masywny i raczej na spore nadgarstki. Moja ręka rozmiarem nie grzeszy, ale na całe szczęście koperta układa się na niej dość przyjemnie. Od góry kopertę wieńczy szafirowe, wypukłe szkło, swoim profilem wystające wyraźnie ponad profil bezela (wygląda to bardzo ładnie). Od spodu zaś stalowy, wkręcany dekiel udekorowany jest wytłoczoną postacią nurka w akwalungu oraz standardowymi inskrypcjami opisującymi model. Ulokowane po prawej stronie, zakręcane koronki ozdobione są wzorem Clou de Paris.
Od dnia swojego zmartwychwstania i premiery Heritage Chronograph w 2011 roku (ciągle mojego ulubionego Tudora) bacznie przyglądam się drodze, jaką obrała genewska marka. Nie można oczywiście Tudora porównywać do Rolexa, ale mówiąc zupełnie szczerze, nowości tej pierwszej marki wywołują u mnie daleko głębsze emocje. Z biegiem lat i dziesiątkami użytkowanych czasomierzy coraz mocniej zaczynam doceniać komfort i to uczucie, kiedy prawie nie czuje się obecności zegarka na ręce. Polo S wpisało się w te oczekiwania znakomicie, a do tego doszła niewielka waga (133g), naprawdę elegancki, odpowiednio efektowny wygląd i prostota, którą lubię. Pełny naciąg kumuluje w podwójnym bębnie (technologia Twin®) 65h rezerwy, którą w razie potrzeby można tez uzupełnić z koronki. Zwykło się uważać mikrorotor za system nieco mniej wydajny niż tradycyjny wahnik, ale ja różnicy nie zauważyłem, a praktycznie jedyną niedogodnością jest dość głośna praca łożysk – wahnik po prostu słychać. replica panerai horloges Charakterystyczna 45 mm koperta składa się z dwóch elementów: rdzenia ze stali pokrytej różowym złotem w technologii PVD oraz jednego bloku matowej ceramiki z polerowanym, ceramicznym bezelem. Taka budowa koperty pozwala osiągnąć wodoszczelność na poziomie 100 metrów, co przy zegarkach ceramicznych jest dość dużą wartością. Ze wszystkimi trzema ostatnimi cechami nierozerwalnie łączy się legenda mitycznych niemal (choć jak najbardziej rzeczywistych) Samurajów – kierujących się kodeksem bushido japońskich wojowników, odzianych w ręcznie wykonywane, misternie zdobione zbroje i wyposażonych w ręcznie wykuwaną broń białą – długi miecz katana i krótki wakizashi.
Powiększenie koperty do 43mm także zaliczam na plus, choć zegarek sprawia wrażenie dużego i być może 42mm byłyby rozwiązaniem lepszym. Sama obudowa jest w przeważającej części szczotkowana, ale Longines zdecydował się na polerowane, fazowane krawędzie. Nie zabrakło też ukłonu w stronę historii – na bocznej powierzchni koperty wkomponowano dokręcaną dwoma śrubkami tabliczkę z delikatnie wygrawerowanym 1935 rokiem. Miły i nieprzesadzony detal.