Na pierwszy rzut oka stary Aquis Date (napędzany kalibrem 733, czyli Sellitą SW200-1) niewiele różni się od nowego. Dopiero gdy dokładniej przyjrzycie się obu zegarkom zobaczycie, że w dolnej części tarczy Aquisa Calibre 400 pojawił się napis '5 DAYS', okienko datownika jest większe i zrezygnowano z nakładanego indeksu na godzinie 6. Także kolor tarczy jest inny. Chyba najczęściej pojawiającym się zarzutem po premierze dwóch referencji Pelagosa FXD Alinghi Red Bull Racing (ta druga ma chronograf, o czym więcej pisaliśmy TUTAJ) był właśnie związek z żeglarskim zespołem i podyktowana nim personalizacja zegarka. I tak w ramach linii 1858, której nazwa odnosi się do roku założenia Minervy, znajdziemy głównie modele o sportowym charakterze i wyglądzie nawiązującym do zegarków sprzed niemal 100 lat. Jeden z nich trafił do nas na testy. Zanim przeczytacie o moich wrażeniach zachęcam do zapoznania się z historią Montblanca oraz relacją z naszej wizyty w siedzibie Montblanca i Minervy. Puryści woleliby pewnie wersję bez tego elementu, ale z czysto użytkowych pobudek jego obecność jest uzasadniona. Ja przynajmniej z daty w zegarku korzystam często. Prostota designu Black Baya, urozmaicona jakże charakterystyczną wskazówką 'Snowflake', wypada bardzo poprawnie, po prostu dobrze. Design klasycznego divera raczej nie da się nie lubić, bo to jedna z tych form, którą spokojnie można by przypisać do kanonu projektowania tarczy. Z niebieską, matową bazą Tudor zestawił białe i srebrne akcenty, tworzące spójną, choć dość mdłą kompozycję. Patrząc z profilu widać ciekawie szkieletowane uszy, które nadają zegarkowi lekkości, sygnowaną logo koronkę oraz – za co duży plus – wyjątkowo lekko i płynnie pracujące przyciski chronografu.
1000m, choć jestem pewny, że jedyny kontakt z wodą będą w 99,9% przypadków miały podczas mycia rąk lub kąpieli w basenie. Rynek w tym segmencie mocno się nasycił i nikogo nie zachwyca już wodoodporność na poziomie pół kilometra. To z kolei zmusiło producentów do wprowadzania rozwiązań, które wyróżnią ich modele na tle konkurencji. Co więc takiego ma Oris Aquis Depth Gauge? W wersji 41 mm zegarek kosztuje 53 680 PLN. Cena ta pozycjonuje go gdzieś w środku segmentu rynkowego, sporo poniżej królujących modeli AP i PP, ale i wyraźnie drożej niż konkurencja od Piageta, Zenitha czy Bell & Ross. Mniej więcej podobnie wypada w ocenie, jako bardzo dobrze wykonany projekt z interesującymi detalami i manufakturowym mechanizmem. A firmy, która połączyłaby jednoprzyciskowy chronograf z kopertą z brązu poza recenzowanym modelem nie przypominam sobie wcale. Biorąc pod uwagę cenę - 25 900 PLN – otrzymujemy całkiem przyzwoity i nietypowy czasomierz. Osobiście uważam, że warto się nim zainteresować, jeśli szukamy nie tylko kolejnego zegarka w stylu retro, ale i prawdziwie wielozadaniowego czasomierza, wykonanego zgodnie z nowoczesnymi standardami, ale i przy zachowaniu większości detali, które stały za popularnością kultowego pierwowzoru. replica Richard Mille rm 38 Lug-to-lug koperty to 49 mm, co razem z 13,69 mm grubości stanowi całkiem masywny i konkretny gabarytowo zegarek, który ku mojemu zaskoczeniu nadspodziewanie dobrze nosi się na niespecjalnie potężnym nadgarstku. Mój ma raptem 17 cm w obwodzie, a mimo tego z 43 milimetrowym Navitimerem radził sobie znakomicie - znacznie lepiej, niż się spodziewałem.
Kiedy pierwszy raz zobaczyłem na żywo Laureto, od razu zrozumiałem dlaczego tak pokaźne grono osób z branży (i nie tylko) dyskutuje nad jego wyglądem. Zacznijmy więc od niego. Wielu z Was Laureato skojarzy się pewnie z zegarkami innych producentów, które powstały w latach 70. Cóż, z jednej strony trudno się temu dziwić. Zajmuje on pierwsze 15 minut skali i - co godne podkreślenia - zrobiony jest z gumy, którą połączono z ceramicznym bezelem i skalą z Liquidmetalu®.